James Sweetlove rozmawia z Gabrielem Guglielmim, wiceprezesem ds. globalnego zarządzania produktami w Infinite Electronics, o szybko rozwijającym się świecie systemów bezzałogowych. Od rojów dronów na polu walki po dostawy zakupów spożywczych i zastosowania dla służb ratunkowych — Gabriel wyjaśnia, co naprawdę oznacza „łączność” w tej przestrzeni i dlaczego ma ona znaczenie krytyczne dla każdej kategorii pojazdów bezzałogowych, od UAV po systemy podwodne.
Gabriel dzieli się swoją perspektywą na siły geopolityczne przekształcające branżę dronów, w tym dominację Chin na rynku komercyjnych dronów, działania USA na rzecz przeniesienia produkcji do kraju, zależność od metali ziem rzadkich oraz rozwój technologii antydronowych. Niezależnie od tego, czy jesteś inżynierem projektującym dla sektora obronnego, czy specjalistą ds. łańcucha dostaw poruszającym się wśród zmieniających się regulacji zakupowych, ten odcinek oferuje trafne i rzeczowe spojrzenie na to, co napędza jeden z najszybciej rozwijających się sektorów elektroniki.
Zasoby z tego odcinka
James Sweetlove: Cześć wszystkim, tu James z podcastu CTRL+Listen, przygotowanego przez Octopart. Dziś mam dla was wyjątkowego gościa. Jest nim Gabriel Guglielmi, wiceprezes ds. globalnego zarządzania produktami w Infinite Electronics. Bardzo dziękuję, że przyjąłeś zaproszenie do programu. Wspaniale cię gościć.
Gabriel Guglielmi: Cześć, James. Dziękuję za zaproszenie. Bardzo to doceniam.
James Sweetlove: Z przyjemnością. Na początek chciałem zapytać o twoje doświadczenie. Czy możesz opowiedzieć nam trochę o sobie i o tym, czym zajmowałeś się wcześniej w branży?
Gabriel Guglielmi: Tak, oczywiście, James. Pracuję w branży komponentów od prawie 30 lat. Pierwszą połowę swojej kariery spędziłem w branży półprzewodników w STMicroelectronics — zaczynałem od zarządzania produktami, a później doszedłem do zarządzania kilkoma dywizjami produktowymi w STMicroelectronics.
Po tych 15 latach przeszedłem do świata połączeń międzysystemowych, pracując w różnych firmach na stanowiskach prezesa i dyrektora generalnego, a następnie w 2019 roku dołączyłem do Infinite Electronics, gdzie — jak wspomniałeś — jestem wiceprezesem ds. globalnego zarządzania produktami i odpowiadam za portfolio firmy.
Pozwól, że powiem więcej o samej firmie, Infinite Electronics. Jesteśmy prywatną firmą amerykańską, a Infinite Electronics posiada 19 różnych spółek, takich jak Pasternack, Fairview Microwave, Elcom itd. Jedenaście z tych 19 firm znajduje się w USA, a osiem w Europie. Bulgin to firma angielska, a poza tym mamy siedem firm kablowych działających w całej Europie i Afryce Północnej. Zatrudniamy około 2000 pracowników. Nasze produkty są związane z wysokowydajnymi komponentami i rozwiązaniami w zakresie łączności.
James Sweetlove: Czy mógłbyś wyjaśnić, co dokładnie oznacza ten termin? Wiele osób często słyszy określenie „rozwiązania z zakresu łączności”. Czym dokładnie jest ten obszar?
Gabriel Guglielmi: To świetne pytanie. Zasadniczo chodzi o przesyłanie sygnałów od nadajnika do odbiornika na bardzo wysokim poziomie jakości. Taki sygnał może być elektryczny, na przykład RF. Mogą to być dane, zasilanie albo światłowód.
Jeśli posłużę się przykładem telefonu komórkowego, sygnał wychodzi z telefonu, trafia do nadajnika, potem do sieci, do odbiornika, a następnie tą samą drogą wraca do nadajnika, prawda? Właśnie to jest łączność.
A ta łączność, na rynkach, które obsługujemy, musi być dostępna przez cały czas. Jeśli łączność zostanie utracona, mogą wydarzyć się rzeczy nieprzewidziane.
James Sweetlove: Jasne. To dość szerokie pojęcie. Obejmuje naprawdę wiele. Być może pomocne będzie lekkie zawężenie tematu. Czy mógłbyś najpierw powiedzieć, jakie są główne branże, które obsługujecie w tym obszarze? A następnie, jaka jest różnica między waszymi działami ICC i ECA? To terminy, które widziałem na waszej stronie już kilka razy.
Gabriel Guglielmi: Dobrze. Zdecydowanie tak — w Infinite mamy około pół miliona standardowych produktów w portfolio obejmującym te 19 firm. Mamy więc bardzo szerokie portfolio produktowe złożone z około 28 różnych kategorii produktów.
Obecnie jesteśmy zorganizowani w cztery jednostki biznesowe w ramach tych 19 firm. Pierwsza koncentruje się na przemyśle i, jak sama nazwa wskazuje, dotyczy automatyki fabrycznej, medycyny, instalacji biurowych i tym podobnych zastosowań.
Druga jednostka biznesowa koncentruje się bardziej na centrach danych i komunikacji sieciowej, a także na ochronie wszystkich sygnałów. Starając się nie wchodzić tu zbyt głęboko w technikalia — jeśli spojrzymy na wieżę telefonii komórkowej, to w przypadku uderzenia pioruna zwykle przyjmuje ona to uderzenie. Potrzebna jest więc ochrona, aby sygnał RF nie został uszkodzony.
Trzecia jednostka biznesowa dotyczy w całości produktów RF — od kabli po wzmacniacze i tłumiki, tego typu produkty. Ostatnia, którą nazywamy ICC, dotyczy w całości kabli, a kable te trafiają głównie do branży urządzeń i maszyn, takich jak dźwigi i duże urządzenia produkcyjne, a także stacje ładowania pojazdów elektrycznych.
Widzę, że nie odpowiedziałem jeszcze na wszystkie twoje pytania, ale zakres branż, które obsługujemy, jest szeroki. Wspieramy około 16–20 branż w ramach naszego rozbudowanego portfolio.
James Sweetlove: Wow. Rozumiem. Im więcej się o tym dowiaduję, tym bardziej widzę, jak szeroka jest to przestrzeń, ale też jak bardzo jest istotna. Wpływa na tak wiele różnych obszarów działalności różnych firm i branż. Myślę więc, że ważne jest, by ludzie rozumieli, czym to jest i jak szeroki ma zasięg.
Chciałem zejść trochę głębiej. Od jakiegoś czasu rozmawiasz ze mną o czymś, co nazywasz systemami bezzałogowymi. Wiem, że to obecnie bardzo ważny obszar dla waszej firmy, a także obszar, którym interesuje się wiele innych firm. To coś kluczowego dla wielu różnych kierunków rozwoju w branży. Czy chciałbyś opowiedzieć trochę o tym, co obejmują systemy bezzałogowe?
Gabriel Guglielmi: Tak. Zdecydowanie systemy bezzałogowe przyciągają dziś ogromną uwagę. Jestem pewien, że wszyscy obserwujemy to, co dzieje się w Iranie. Tak zwana wojna z Iranem, a wcześniej przez ostatnie kilka lat wojna Rosji z Ukrainą. Te strony konfliktu, w tym także my — Stany Zjednoczone — wykorzystują te drony i w pewnym sensie zmieniają oraz zakłócają dotychczasowy sposób prowadzenia wojny.
Ale wróćmy najpierw do twojego pytania. Systemy bezzałogowe, prawda? Obejmują one przestrzeń od granicy atmosfery i kosmosu. Znajdują się tam systemy bezzałogowe, a ich zakres sięga aż po dno oceanu. Na dnie oceanu również znajdują się systemy bezzałogowe monitorujące to, co się tam dzieje pod względem aktywności okrętów podwodnych lub czegokolwiek innego — łodzi, statków — oraz wszystko pomiędzy tymi skrajnymi punktami.
Jeśli więc zaczniemy od kosmosu, potem mamy systemy latające — mogą poruszać się zaledwie kilka metrów nad ziemią, ale też na wysokości 30 000 czy 40 000 stóp. To właśnie to, co ludzie nazywają dronami albo UAV, czyli bezzałogowymi statkami powietrznymi, lub bezzałogowymi systemami powietrznymi.
Są też systemy poruszające się po ziemi. Ludzie widzieli obrazy zwierząt, psów czy większych zwierząt niosących ładunki dla żołnierzy na ziemi. To są bezzałogowe systemy naziemne.
Mamy też bezzałogowe jednostki nawodne, czyli zasadniczo statki i łodzie. To właśnie ta kategoria. I oczywiście, jak wspomniałem wcześniej, istnieją też bezzałogowe pojazdy podwodne, czyli UUV. Wszystkie te systemy bezzałogowe składają się z tych właśnie kategorii.
James Sweetlove: Jak rozumiem, powód, dla którego jest to tak przełomowe i tak bardzo zmienia branżę, jest dwojaki. Po pierwsze, te systemy wykonują zadania, które historycznie wykonywali ludzie, często narażając się przy tym na niebezpieczeństwo. To realnie chroni ludzi i może ratować życie. Ale po drugie, otwiera to dostęp do obszarów, do których jako ludzie nie mogliśmy dotrzeć z powodu szkód, jakie mogłyby zostać wyrządzone ludzkiemu organizmowi, albo z powodu obciążeń, jakim ciało ludzkie musiałoby sprostać.
Takich miejsc jak, jak sam powiedziałeś, atmosfera czy głębiny morskie, gdzie w przypadku projektowania pojazdu załogowego trzeba byłoby uwzględnić ciśnienie i inne warunki, które ludzie musieliby znosić w tych przestrzeniach.
Gabriel Guglielmi: Tak, zdecydowanie. Zachodzi tu prawdziwa rewolucja. Jeśli spojrzymy na to, czym jest system bezzałogowy, to jest to pewnego rodzaju robot. Niektóre są sterowane przez ludzi, inne zmierzają w stronę autonomii, i być może jeszcze do tego później wrócimy.
Dużo o tym mówimy w kontekście działań bojowych i wojny, ale systemy bezzałogowe bardzo mocno zmieniają też nasze codzienne życie, a to daje początek temu, co nazywamy gospodarką niskich wysokości. Nie chcę więc mówić wyłącznie o zastosowaniach bojowych, ale może też trochę o cywilnych czy komercyjnych.
Myślę, że jednym z najbardziej znanych przykładów jest dostarczanie zakupów spożywczych do domów.
James Sweetlove: Tak. Tak, widziałem to wszędzie w Los Angeles.
Gabriel Guglielmi: Tak. I bardzo ważną rolę odgrywają też służby ratunkowe. Teraz istnieją już tak zwane „drones in a box”. Dron znajduje się w skrzynce na dachu budynku i kiedy coś się wydarzy — pożar, wypadek samochodowy albo strzelanina — służby ratunkowe wysyłają drona, aby zobaczyć, co dzieje się na miejscu.
Na podstawie tego, co zobaczy dron, ratownicy decydują potem, co wysłać na miejsce. A jeśli dojdzie na przykład do rabunku, dron będzie śledził samochód, zakładając, że złodziej się w nim znajduje. To zapobiega pościgom z dużą prędkością, które są bardzo niebezpieczne, szczególnie w zatłoczonych miejscach.
To dzieje się w mieście. Ale jeśli spojrzymy poza miasto — mówiłem wcześniej o maszcie telefonii komórkowej. Proszę o tym pomyśleć. Maszt działa. Jest zima. Jest ślisko. Ktoś naprawdę musi się tam wspiąć. To praca wysokiego ryzyka. Teraz można po prostu wysłać drona, zobaczyć, co się dzieje, i dokonać oceny za pomocą kamer. A w przyszłości można nawet wyobrazić sobie drona wykonującego tam pewne naprawy.
Po pierwsze, ograniczy to ryzyko upadku człowieka z masztu. Po drugie, zastąpi też człowieka, bo jak wiemy, w gospodarce brakuje siły roboczej. Możemy więc wykorzystywać roboty do zastępowania ludzi, których nam brakuje, i robić to przy znacznie niższych kosztach niż w przypadku człowieka.
Jesteśmy dopiero na początku tej rewolucji, którą nazywam gospodarką niskich wysokości.
James Sweetlove: Oczywiście w tej branży słowem-kluczem, które wszyscy powtarzają, jest sztuczna inteligencja. Nie będziemy wchodzić w to zbyt głęboko, bo nie to jest tematem dzisiejszego odcinka, ale jak wiele z tego twoim zdaniem byłoby możliwe bez tego elementu? Czy uważasz, że to właśnie otworzyło drzwi do wszystkich tych rzeczy?
Gabriel Guglielmi: Tak, to świetne pytanie. Chociaż powiedziałem, że nie chcę za dużo mówić o wojnie, wróćmy na chwilę do wojny.
Jeśli spojrzymy na wojnę Rosji z Ukrainą, gdzie obie strony dopracowały użycie dronów i systemów antydronowych, i pomyślimy o łączności — wracając do tego, czym zajmujemy się w Infinite Electronics — mamy sygnał pomiędzy operatorem, który znajduje się gdzieś na ziemi, daleko od pola walki, a dronem, którym steruje. Transmisja odbywa się za pomocą sygnałów RF, od kontrolera do anteny drona, a potem dron reaguje na to, co operator każe mu zrobić.
Zmiana polega na tym, że przeciwnik zagłusza sygnał. Skutkiem może więc być utrata kontroli nad dronem przez operatora.
Istnieją oczywiście techniki zapobiegania zagłuszaniu, systemy anti-jamming, potem zagłuszanie systemów anti-jamming i tak dalej. To trochę niekończąca się historia.
Ale jest kilka sposobów rozwiązania tego problemu. Jednym z nich jest wykorzystanie światłowodu i wtedy mamy drona w locie, sterowanego światłowodem, który wykonuje to, co ma wykonać. To jest odporne na zagłuszanie.
Albo można podejść do tego bardziej radykalnie. Umieszcza się w dronie układ AI, na bardzo wysokim poziomie ogólności, prawda? Przekazuje się dronowi misję. Czyli zanim dron wystartuje, ktoś programuje, co chce, żeby dron zrobił.
A potem dron startuje i realizuje misję. Jestem pewien, że wszyscy znacie Terminatora.
James Sweetlove: Tak, oczywiście.
Gabriel Guglielmi: To właśnie dzieje się na polu walki wojny Rosji z Ukrainą, gdzie są drony, które latają do momentu znalezienia celu. Różnica między Terminatorami a nami polega na tym, że mają ograniczoną moc i energię, więc albo wykonają misję, zanim wyczerpie się bateria lub paliwo, albo w pewnym momencie spadną. Ale właśnie w tym kierunku to zmierza.
Jestem pewien, że dzieją się też inne rzeczy, które są utajnione przez rządy.
James Sweetlove: I wtedy, jak sądzę, czynnikiem ograniczającym — poza bateriami — jest też moc obliczeniowa i zdolność rozumowania. Takie drony mają bardzo konkretnie zaprogramowany schemat działania, pewien zarys, i trzymają się tych parametrów. Ale wyobrażam sobie, że wraz z rozwojem staną się bardziej autonomiczne, tak aby mogły rozumować i powiedzieć: dobrze, jeśli stanie się to, reaguję tak; jeśli stanie się tamto, robię to. Więc zakładam, że następnym krokiem w tej przestrzeni jest budowanie tej inteligencji.
Gabriel Guglielmi: Tak, James. Wszystkie te drony są wyposażone w czujniki, kamery i LiDAR i będą w stanie postrzegać to, co dzieje się wokół nich.
Pójdźmy o krok dalej: koncepcja roju dronów.
Słyszałem — i znowu, jestem pewien, że wiele rzeczy jest tu utajnionych — że można mieć drona sterującego, tego z inteligencją, który pozostaje nieco dalej od, powiedzmy, strefy zagrożenia. Wokół takiego drona dowodzenia byłoby wtedy wiele dronów wykonujących konkretną misję, czy to eliminację celu, sprawdzenie, co dzieje się za linią horyzontu, czy monitorowanie i ochrona wojsk na ziemi.
Coraz bardziej będziemy więc wchodzić w koncepcję dronów sterujących innymi dronami, obsługujących kolejne drony i wspierających wojska na ziemi, albo wykonujących działania całkowicie bez udziału wojsk lądowych, ponieważ pole walki staje się bardzo śmiercionośne.
James Sweetlove: Racja. I to oczywiście można zastosować także poza polem walki. Wyobraźmy sobie więc, że zamiast siły roboczej złożonej z dronów, mamy jednego drona zarządzającego zespołem dronów, które realizują złożone zadania.
Gabriel Guglielmi: Tak. To samo, nawiasem mówiąc, może mieć zastosowanie w przemyśle. Zazwyczaj wojsko pod pewnymi względami przeciera szlaki, prawda? Wprowadza nowe technologie, a potem z czasem trafiają one do zastosowań cywilnych.
Jak najbardziej moglibyśmy mieć zespół dronów, tak jak mamy zespół ludzi wykonujących zadania. Moglibyśmy mieć zespół dronów pod nadzorem pewnego rodzaju drona dowodzenia i kontroli, wykonującego wszystkie te działania. To zdecydowanie jest coś, co się wydarzy.
James Sweetlove: Jasne. Więc co dalej? Co powiedziałbyś, że jest następnym krokiem na tej drodze? Co obecnie nas powstrzymuje przed osiągnięciem czegoś, co da się zrealizować i pokonać w tym obszarze?
Gabriel Guglielmi: To świetne pytanie. Myślę, że jeśli spojrzymy nieco szerzej na gospodarkę systemów bezzałogowych, a bardzo skupiamy się na dronach, bo to obecnie największa część tego rynku, który rośnie ze średnioroczną stopą wzrostu na poziomie około 15%,
to historycznie Chiny dominowały na tym rynku, szczególnie po stronie komercyjnej. Chiny kontrolują około 90% światowego rynku.
James Sweetlove: Wow.
Gabriel Guglielmi: Tak. I oczywiście DJI jest w 50% własnością chińskiego rządu. Dostarcza też drony rządowi chińskiemu, który, nawiasem mówiąc, pomaga Iranowi i Rosji budować ich drony.
Więc obecnie — i oczywiście nie wypowiadam się w imieniu rządu USA — jesteśmy na gorszej pozycji. Nie mamy w USA ekosystemu zdolnego do produkcji takiej liczby dronów.
Jeśli spojrzymy na to, co dzieje się w Iranie, wydaliśmy już cztery lub pięć miliardów dolarów na amunicję rakietową, podczas gdy Iran prawdopodobnie wydał 10% albo 20% tej kwoty.
Pytanie więc brzmi: jak zbudować w USA ekosystem nie tylko do produkcji dronów i systemów bezzałogowych na potrzeby wojska, ale też dla gospodarki cywilnej?
Dużo się w tym obszarze dzieje. Nie wiem, jak głęboko chcesz, żebym w to wszedł, ale organy regulacyjne opublikowały już pewną liczbę przepisów, które mają w tym pomóc.
James Sweetlove: Tak, właściwie śledziłem tę sytuację. Sporo o tym czytałem. Jest tam ogromny nacisk ze strony rządu, aby w każdy możliwy sposób wspierać tego rodzaju rozwój.
I widziałem też, że wcześniej w tym roku odbył się festiwal, na którym zaprezentowano tę technologię dronów. Nie wiem, czy to widziałeś — ten pokaz, na którym wszystkie humanoidalne drony wykonywały kung-fu.
James Sweetlove: Tak. To bardzo imponujące.
Gabriel Guglielmi: Tak. Ale powiem więcej o tym, co się dzieje. Różne agencje rządowe wydały regulacje. Po pierwsze, Department of War, czyli DOW, dawniej DoD, wdrożył program o nazwie Blue UAS, co oznacza, że komponenty nie mogą pochodzić z Chin.
I być może powinny być produkowane w USA, chociaż nie wszystkie mogą być w USA wytwarzane. Zasadniczo będą musiały zostać certyfikowane przez rząd USA, aby mogły być używane przez personel wojskowy.
To dotyczy strony wojskowej i coraz częściej widzimy w wymaganiach naszych klientów oczekiwanie, by docelowo krajem pochodzenia były Stany Zjednoczone, a w międzyczasie by łańcuch dostaw był przenoszony z powrotem na kontynentalne terytorium USA.
Po stronie komercyjnej FCC wydała pod koniec zeszłego roku memorandum zakazujące wprowadzania jakichkolwiek nowych dronów i komponentów produkcji zagranicznej. Nadal więc ty i ja możemy używać istniejących dronów i modeli, ale zdecydowanie widać silny nacisk ze strony rządu, aby odbudować nie tylko produkcję dronów, lecz także cały łańcuch aż po komponenty, baterie, silniki elektryczne, motory, kable i wszystkie produkty, które dostarczamy w elektronice.
To znaczy, wiele z tych połączonych produktów trafia do dronów i zdecydowanie widzimy silny nacisk na przeniesienie produkcji z powrotem do USA. To zajmie lata.
James Sweetlove: Tak, zdecydowanie. A potem są jeszcze same zasoby, podstawowe surowce potrzebne do wytwarzania części z tych rzeczy — USA oczywiście nie mają dostępu nawet do zbliżonej liczby dostawców jak Chiny, tak jak powiedziałeś. Trzeba więc najpierw importować te towary, a następnie produkować przy wyższych kosztach i wolniejszym tempie.
Więc oczywiście są tu komplikacje i realistycznie rzecz biorąc, potrzeba co najmniej 10 do 20 lat, aby zbudować w Stanach Zjednoczonych coś konkurencyjnego. Oczywiście jest to cel, do którego warto dążyć, ale nie będzie to natychmiastowy sukces. To fizycznie niemożliwe.
Gabriel Guglielmi: Tak, absolutnie. Dużo mówimy o metalach ziem rzadkich, których wydobycie Chiny kontrolują, jak sądzę, w 70% lub 80%, a być może w jeszcze większym stopniu ich rafinację. Ale jeśli spojrzeć na drony z silnikami bezszczotkowymi, te silniki wykorzystują materiały ziem rzadkich. To samo dotyczy baterii.
To zajmie lata, ale myślę, że obecne wydarzenia na Ukrainie i w Iranie to przyspieszą. Jest ku temu jeden powód. Jeśli spojrzeć na drona Shahed, o którym wszyscy mówią, to jest to dron produkowany przez Iran. Kosztuje około 35 000 dolarów, mniej więcej, zależnie od zastosowania. A do jego zestrzelenia używamy PAC-3, który kosztuje miliony dolarów.
To nazywa się wojną asymetryczną. Jako państwo nie jesteśmy w stanie tego długofalowo utrzymać. To przyspieszy ten zwrot. Wracając do materiałów ziem rzadkich, Departament Wojny objął udziały w kilku firmach w USA produkujących materiały ziem rzadkich. Spodziewam się więc, że z czasem to będzie przyspieszać. Ten konflikt przyspieszy przenoszenie tego z powrotem do USA albo do krajów przyjaznych, takich jak Australia czy Anglia i tak dalej.
James Sweetlove: Jasne. Zdecydowanie. A po stronie europejskiej — czy dzieje się tam coś podobnego?
Gabriel Guglielmi: Świetne pytanie. Za kilka tygodni jadę na targi w Europie, ale zdecydowanie sytuacja jest podobna. Myślę, że sygnał alarmowy w Europie pojawił się wcześniej niż w USA, bo oczywiście Europa jest bliżej Ukrainy. W rzeczywistości niektóre ukraińskie firmy nawiązały współpracę z europejskimi firmami zbrojeniowymi, aby produkować drony — po pierwsze dlatego, że muszą produkować je poza Ukrainą, a po drugie w Europie.
Być może czytałeś o tym w zeszłym roku, James, ale kilka lotnisk w Europie zostało zamkniętych, bo nad nimi latały drony. Chyba Monachium było jednym z głośniejszych przypadków. Europa więc naprawdę przyspiesza wdrażanie dronów i systemów bezzałogowych zarówno na polu walki, jak i w zastosowaniach cywilnych, ponieważ Europa zmaga się z tym samym problemem co USA: brakiem siły roboczej.
James Sweetlove: Jasne. A co z dostępem do materiałów? Czy tam to też jest problem?
Gabriel Guglielmi: Tak, ten sam. To znaczy Europa i USA w dużym stopniu polegały na zaopatrzeniu z Chin i wszyscy stoimy wobec tego samego problemu. Łącząc siły, możemy ten proces przyspieszyć. Współpraca również umożliwia jego przyspieszenie.
James Sweetlove: Jasne, oczywiście. Wracając więc do kwestii łączności — jak to wpisuje się w technologię dronów? Jaką rolę odgrywa to w działaniu tych systemów bezzałogowych?
Gabriel Guglielmi: Tak, łączność jest aspektem krytycznym. Wspomniałem już o tym trochę wcześniej, ale jeśli spojrzeć ogólnie na to, czym jest dron — i tak przy okazji, to samo dotyczy dronów lądowych i morskich. Trochę inaczej wygląda to pod wodą i w kosmosie, ale wszędzie potrzebna jest komunikacja między operatorem, pilotem a dronem. Duża część tego opiera się na sygnałach RF.
Zasadniczo w kontrolerze potrzebne są anteny. Potrzebny jest wzmacniacz, aby przesłać sygnał aż do drona, który będzie miał anteny odbierające sygnały. Następnie wewnątrz drona są kable biegnące do jednostki sterującej, która mówi dronowi, co ma robić, gdzie się znajduje i dokąd ma lecieć. Cała ta komunikacja musi odbywać się w czasie rzeczywistym, jak można sobie wyobrazić.
Te rzeczy się poruszają, prawda? Nie są nieruchome.
To znaczy nie poruszają się tak szybko jak myśliwiec odrzutowy, ale się poruszają. Z tego, co słyszałem, problemem w terenie jest to, że pilot traci drony z pola widzenia. Występują mikroprzerwy w sygnale i dron może odchylić się od swojej pozycji o pewną wartość.
Jeśli pomyśleć o zastosowaniach cywilnych, niedawno w rejonie Dallas dron uderzył w budynek. Dron może uderzyć w budynek i spaść na ludzi. Dlatego niezawodna komunikacja — zawsze i za każdym razem — jest krytyczna.
Ale jest kilka rzeczy, które naprawdę powodują problemy. Drony zmieniają kierunek, więc jak łatwo się domyślić, podlegają dużym przeciążeniom. Wibrują. A w terenie są obsługiwane w dość brutalny sposób, prawda? Jeśli pomyślisz o żołnierzu na polu walki, to niekoniecznie będzie się on obchodził z dronem delikatnie. Wymieni baterię, zrobi to, zrobi tamto i puści go w lot. To więc bardzo wymagające środowisko.
Na koniec, jeśli się nad tym zastanowić, dron może latać nad Antarktydą albo nad pustynią.
James Sweetlove: Albo pod oceanem, albo w atmosferze.
Gabriel Guglielmi: Tak. Bardzo trudne warunki. Są też różne typy dronów. Nie będziemy wchodzić w szczegóły. Nie jestem pewien, czy mamy na to czas, ale są małe drony, takie jak te, które można kupić w sprzedaży detalicznej, ale są też większe.
Tym najsłynniejszym jest MQ-9 i Iran zestrzelił kilka takich maszyn. Albo jeśli pomyśleć o dronach rozwijanych przez Anduril i Joby Aviation, o collaborative combat aircraft, to są one niemal jak myśliwce odrzutowe.
Tylko bez człowieka. W takim przypadku złożoność wykonywanych zadań i samej misji sprawia, że łączność staje się absolutnie krytyczna. Nie można sobie pozwolić na utratę drona wartego 200 milionów dolarów.
James Sweetlove: Zdecydowanie. I chyba jeśli chodzi o ograniczenia, to mam jeszcze jedno pytanie: zasięg. Jaki obecnie mamy zasięg w przypadku czegoś takiego, jeśli chodzi o odbieranie sygnału?
Gabriel Guglielmi: Tak, myślę, że jeśli nie ma zagłuszania ani innych szczególnych zakłóceń, mogą latać i być sterowane z bardzo dużej odległości. Słyszałem, że niektóre drony zwiadowcze — choć to, jak długo mogą pozostawać w powietrzu, jest informacją niejawną — potrafią przez wiele dni utrzymywać się w atmosferze, obserwując to, co dzieje się na ziemi, i nadal zachowywać łączność.
To znowu jest więc pewnego rodzaju gra w kotka i myszkę, o której mówiliśmy wcześniej. Jeszcze tego nie poruszałem, ale systemy przeciwdronowe rosną jeszcze szybciej niż same drony, bo teraz ktoś musi zadbać o to, by zasadniczo te drony unieszkodliwiać.
Nie wiem, czy to widziałeś, ale FEMA przeznaczyła w USA pół miliarda dolarów. FEMA odpowiada za zarządzanie ryzykiem w USA.
Przyznali pół miliarda dolarów, 500 milionów, na wyposażenie wszystkich stadionów i obiektów przed nadchodzącym w czerwcu Mundialem, ponieważ zdali sobie sprawę: nie mamy niczego, co chroniłoby nas przed nadlatującymi dronami. To tworzy teraz całą gospodarkę wokół pytania: jak temu przeciwdziałać?
James Sweetlove: Tak, zdecydowanie. Masz rację. To jest jednocześnie cała branża i branża zajmująca się zwalczaniem tej branży.
Gabriel Guglielmi: Tak, to będzie rozwiązanie bez końca. Wszyscy znamy oprogramowanie Windows od Microsoft i procesory od Intel, prawda? Procesory stają się coraz lepsze, oprogramowanie staje się coraz lepsze i ten proces trwa bez końca. Spodziewam się, że to samo będzie się działo między systemami bezzałogowymi a systemami przeciwdziałania systemom bezzałogowym.
James Sweetlove: Jasne. To jest też podobne do oprogramowania antywirusowego.
Gabriel Guglielmi: Tak, absolutnie.
James Sweetlove: Mhm. Więc myślę, że powoli zmierzając do podsumowania — na co twoim zdaniem ludzie powinni teraz zwracać uwagę? Jakie trendy warto obecnie obserwować?
Gabriel Guglielmi: W systemach bezzałogowych?
James Sweetlove: Tak, w systemach bezzałogowych albo w łączności — cokolwiek uznasz za bardziej istotne.
Gabriel Guglielmi: Tak, myślę, że jeśli spojrzeć na cały ten ekosystem — będę mówił o USA, ale w Europie jest podobnie — i skupić się na aspekcie wojskowym, bo w USA jest on bardziej rozwinięty niż komercyjny, to mamy wszystkich tradycyjnych graczy, takich jak Lockheed Martin i Raytheon, którzy od lat działali na tym rynku i oferowali systemy, a jednocześnie mamy falę startupów i nowych firm. Mówiliśmy już o kilku z nich: Anduril, Nuro, Skydio itd., które również rewolucjonizują tę gospodarkę, gospodarkę obronną.
Dlaczego to jest tak krytyczne? Startupy działają w innym tempie niż tak zwani główni wykonawcy.
Zmieniają projekt niemal z dnia na dzień. Dlatego szybkość staje się kluczowa — chodzi o to, jak możemy wspierać ich w modyfikowaniu tych projektów.
Mówiąc trochę o Infinite Electronics, jedną z naszych kluczowych przewag konkurencyjnych jest szybkość. Jesteśmy w stanie bardzo szybko dostarczać wszystkie te komponenty i rozwiązania z zakresu łączności, aby wspierać startupy projektujące i rozwijające nowe urządzenia, drony i systemy antydronowe, a następnie pomagać im w zwiększaniu skali produkcji.
Zasadniczo w ciągu najbliższych kilku lat cały ekosystem będzie budowany w bardzo szybkim tempie, a zmiany będą zachodzić, jeśli nie co miesiąc, to może co kwartał, a w realiach wojennych być może nawet codziennie.
Jak więc cały ekosystem ma być w stanie to zrobić — być bardzo elastyczny, a jednocześnie zdolny do obsługi dużych wolumenów? Łączność będzie tu kluczowa.
James Sweetlove: Zdecydowanie. I jeszcze jedna rzecz. Na waszej stronie internetowej widziałem, że macie wielu ekspertów merytorycznych. Czy możesz opowiedzieć trochę o tym, kim są, czym się zajmują i dlaczego ludzie powinni zwrócić na to uwagę albo to przeczytać?
Gabriel Guglielmi: Tak. Myślę, że w naszym zespole mamy ekspertów z różnych rynków i obszaru systemów bezzałogowych. Zwykle nasi eksperci to osoby, które nazywamy product managerami, mamy też zespoły wsparcia technicznego. Nasz zespół sprzedaży również składa się z ekspertów i z czasem, jak zobaczycie, będziemy tworzyć coraz więcej informacji na ten temat.
Ta gospodarka systemów bezzałogowych jest w pewnym sensie na wczesnym etapie rozwoju, ponieważ wiele z tych firm nie istniało pięć czy 10 lat temu. Dużo mówimy o centrach danych. Centra danych są dużym motorem gospodarki w USA, przy inwestycjach rzędu biliona dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat. Ale systemy bezzałogowe może nie będą aż tak duże pod względem wartości, jednak i tak mówimy o miliardach i miliardach dolarów, które się pojawią.
Zdecydowanie więc mamy w zespole wielu ekspertów. Jednocześnie sami uczymy się na bieżąco w tej branży. Wszystko szybko się zmienia. Dlatego warto mieć otwarty umysł i uczyć się każdego dnia.
James Sweetlove: Zdecydowanie. A dla każdego, kto chciałby skontaktować się z firmą, dowiedzieć się więcej, porozmawiać z tobą albo z kimś z twojego zespołu — jakie są najlepsze sposoby kontaktu?
Gabriel Guglielmi: To świetne pytanie. Mamy adres e-mail: dronesupport@infiniteelectronics.com. Każdy, kto chce zadać pytania, potrzebuje produktów, porady albo chce przekazać opinię, może napisać do nas na ten adres.
Ale możecie też śmiało kontaktować się bezpośrednio ze mną. W firmie odpowiadam za inicjatywy związane z systemami bezzałogowymi i robotyką. Zapraszam więc do bezpośredniego kontaktu.
James Sweetlove: Dodamy też link do twojego profilu na LinkedIn w opisie filmu, a także link do strony internetowej. A czy LinkedIn to prawdopodobnie najlepszy sposób, żeby być na bieżąco z tym, co dzieje się w firmie?
Gabriel Guglielmi: Tak, tam się komunikujemy. Publikujemy też dużo na naszej stronie internetowej. Mamy stronę, tę, którą, jak sądzę, czytałeś, gdzie publikujemy informacje, i będziemy też udostępniać dużo materiałów oraz komunikatów. Nie jestem pewien, ale mamy chyba film o dronach pokazujący nasze możliwości.
James Sweetlove: To świetnie.
Gabriel Guglielmi: Chciałbym podkreślić, że oferujemy szybkość, oferujemy produkty o odpowiednim kraju pochodzenia i jesteśmy w stanie współtworzyć rozwiązania razem z naszymi klientami.
James Sweetlove: Fantastycznie. Gabriel, bardzo dziękuję. To było naprawdę fascynujące. Wiem, że ten temat jest teraz bardzo gorący, więc myślę, że wiele osób będzie bardzo zainteresowanych, żeby dowiedzieć się o nim więcej. Uważam też, że w tej przestrzeni jest sporo nieporozumień. Myślę, że wyjaśniłeś część z tych kwestii.
Gabriel Guglielmi: Cieszę się, że mogłem to zrobić. Dziękuję.
James Sweetlove: I tak, jeśli będziesz chciał wrócić do programu, bardzo chętnie cię ponownie zaprosimy, bo to obszar, który rozwija się niezwykle szybko, i prawdopodobnie za sześć do 12 miesięcy będzie to już zupełnie inna rozmowa.
Gabriel Guglielmi: Tak. W każdej chwili, James. Dziękuję bardzo.
James Sweetlove: Dziękuję. A wszystkim słuchającym dziękuję za uwagę i następnym razem będziemy mieć kolejnego gościa.